<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>File under: jazz &#187; Ogólne</title>
	<atom:link href="http://fileunderjazz.pl/category/ogolne/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://fileunderjazz.pl</link>
	<description>Recenzje płyt jazzowych</description>
	<lastBuildDate>Sat, 10 Dec 2011 13:58:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.3</generator>
		<item>
		<title>Dexter Gordon &#8211; The Complete Columbia Albums Collection</title>
		<link>http://fileunderjazz.pl/2011/12/dexter-gordon-the-complete-columbia-albums-collection/</link>
		<comments>http://fileunderjazz.pl/2011/12/dexter-gordon-the-complete-columbia-albums-collection/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Dec 2011 19:43:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mikowaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fileunderjazz.pl/?p=642</guid>
		<description><![CDATA[
Homecoming: Live At The Village Vanguard  (1976)
Sophisticated Giant (1977)
Manhattan Symphonie (1978)
Live At Carnegie Hall (1978)
Gotham City (1980)
Bonus Tracks ( a new compilation disc of &#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<ol>
<li>Homecoming: Live At The Village Vanguard [2 CDs] (1976)</li>
<li>Sophisticated Giant (1977)</li>
<li>Manhattan Symphonie (1978)</li>
<li>Live At Carnegie Hall (1978)</li>
<li>Gotham City (1980)</li>
<li>Bonus Tracks ( a new compilation disc of bonus material)</li>
</ol>
<p>Stała się rzecz niebywała. Sony postanowiło jeszcze raz sięgnąć do archiwalnej spuścizny wytwórni Columbia i wydać dwa jazzowe boxy &#8222;The Complete Recordings&#8221;. Na tyle to rzecz niezwykła, że z tej okazji postanowiłem reaktywować bloga. No dobra, wcale nie dlatego. Powinienem się pewnie wytłumaczyć czemu tak długo blog była martwy, ale chyba nikt tu nie zagląda, więc przejdę do tematu.</p>
<p>Powtórzę to jeszcze raz: Sony wydało 2 boxy pełne prawdziwych płyt CD! Płyt CD! Czy ktoś jeszcze pamięta w ogóle co to takiego? Może gdzieś tam ktoś coś jeszcze wydaje na płytach, ale już niestety większości &#8222;melomanów&#8221; słowo &#8222;album&#8221; kojarzy się wyłącznie z zestawem mpetrójek w za 0,99 dolca od sztuki na iTunsie. A tu nagle taka heca.</p>
<p>Boxy są dwa. Dwa jest tą liczbą. 2 kompletne zestawy płyt nagranych dla Columbii przez Dextera Gordona oraz Woodiego Shaw. Oczywiście najsampierw zajmiemy się Dexterem. Nie będę się tutaj znowu rozwodził co jak i dlaczego się działo, że Dex pojechał, wrócił i wtórnie stał się gwiazdą jazzu i to w czasach kiedy jazz już kojarzył się albo źle albo wcale. Proponuje żebyście sami przeczytali poniżej. Z braku czasu i z nadmiaru bezczelności od teraz chyba więcej będę przeklejał cudze artykuły niż sam próbował pisać. Moje pióro nigdy lekkim nie było i stanowczo za dużo czasu mi pisanie zajmuje.</p>
<p>Oczywiście postaram się, żeby autorzy nie czuli się pokrzywdzeni i w miarę możliwości zamieszczę podpis i ewentualnie link do źródła. A zatem miłej lektury:</p>
<p><em>There are no second acts in American lives” wrote F. Scott Fitzgerald, a man who never would have put those words to paper had he lived to see Dexter Gordon’s triumphant late career revival.  Actually, the great tenor saxophonist had a number of “second acts” during his lifetime. Yet the late 1980’s flourish that found Gordon (1923-1990) an international star and an Oscar nominee could hardly be topped for a dramatic finale.</em></p>
<p><em>Gordon may have come of age in the Swing Era worshipping the dual tenor deities Coleman Hawkins and Lester Young, but he made his mark during the subsequent rise of bebop, translating Charlie Parker’s revolutionary rhythmic and harmonic language to the tenor saxophone.  From 1945 to 1962 “long tall Dexter” (LTD) maintained his status as one of the unimpeachable tenor titans, notwithstanding prison spells that somehow never stalled his momentum. Relocating to Europe, Gordon, his ear ever open to stylistic changes in jazz, retained his celebrity.</em></p>
<p><em>On returning Stateside in 1976, Gordon was signed by Columbia Records, who documented him on the celebratory Homecoming: Live At The Village Vanguard.  Subsequent albums found Gordon, still in fighting shape and now receiving higher public visibility than ever before, turning out a series of acclaimed recordings that united him with younger associates including Bobby Hutcherson, Woody Shaw, and George Cables.</em></p>
<p><em>Gordon’s ultra hip manner and regal bearing made him a natural for films, and in 1986, he starred in Round Midnight in a role loosely based on both Bud Powell and Lester Young, ultimately garnering a deserving Academy Award nomination. (Gordon also appeared in the posthumously released Awakenings alongside Robert DeNiro and Robin Williams.)  He went out a “star, ” a role he had already embodied in the jazz world for some five decades.</em></p>
<p><iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/kA61UQbQp2M" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Artykuł pochodzi ze strony sklepu (sic!) <a href="http://www.popmarket.com/dexter-gordon-the-complete-columbia-albums-collection/details/25962921">popmarket</a>. Pod tym linkiem można box zamówić i to po całkiem przyzwoitej cenie. Polecam!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fileunderjazz.pl/2011/12/dexter-gordon-the-complete-columbia-albums-collection/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Don Cheadle jako Miles Davis</title>
		<link>http://fileunderjazz.pl/2010/12/don-cheadle-jako-miles-davis/</link>
		<comments>http://fileunderjazz.pl/2010/12/don-cheadle-jako-miles-davis/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Dec 2010 18:41:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mikowaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fileunderjazz.pl/?p=538</guid>
		<description><![CDATA[
Don Cheadle najprawdopodobniej wcieli się w postać Miles&#8217;a Davisa w planowanej produkcji filmowej na podstawie biografii artysty. Przeczytawszy artykuł na ten temat opublikowany na łamach &#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone size-full wp-image-539" title="don_cheadle_visits_49ca" src="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2010/12/don_cheadle_visits_49ca.jpg" alt="" width="500" height="333" /></p>
<p>Don Cheadle najprawdopodobniej wcieli się w postać Miles&#8217;a Davisa w planowanej produkcji filmowej na podstawie biografii artysty. Przeczytawszy artykuł na ten temat opublikowany na łamach <a href="http://www.hollywoodreporter.com/news/don-cheadle-time-miles-davis-60326">The Hollywood Reporter</a>, odnoszę wrażenie, że kwestia obsadzenia głównej roli została przesądzona. Trudno się dziwić, Cheadle jest bliskim przyjacielem rodziny Miles&#8217;a oraz wyraźnie jednym z animatorów całego projektu. Jak zwykle przy tego typu produkcjach bywa, wybór aktora budzić będzie największe kontrowersje. Cóż, i ja dorzucę tutaj swoje wątpliwości. Sam Cheadle jest bez wątpienia bardzo podobny do oryginału, ale zastanawiam się czy to wystarczy. Do tej pory filmy na podstawie biografii znanych jazzmanów wyróżniały się kapitalną obsadą. Dość przypomnieć rewelacyjnego Foresta Whitakera w roli Charliego Parkera w filmie Bird reżyserii Clinta Eastwooda. Whitaker jest zresztą laureatem Oskara za film Ostatni Król Szkocji, co w pewnym sensie samo przez się świadczy o jego kunszcie. Jego występ w filmie Eastwooda został zresztą dostrzeżony przez krytyków i nagrodzony na festiwalu w Cannes. Dalej mamy Jammie Foxa z rolą Raya Charlesa w filmie Ray. Tutaj już nie było żadnych wątpliwości ze strony akademii filmowej i Fox został najlepszym aktorem roku 2005. Zatem dwa filmy i dwa Oskary. Dodam jeszcze od siebie, że mój ulubiony film z muzyką w tle czyli Round Midnight z Dexterem Gordonem w roli główej również wyróżniał się rewelacyjną grą aktorską, a przecież Gordon nawet nie jest aktorem.</p>
<p>Wracając do filmu o Davisie i odtwórcy głównej roli, muszę przyznać, że mnie osobiście gra aktorska Chealde&#8217;a nie powala. Oczywiście jest to aktor wielokrotnie nagradzany, występujący w wielu cenionych produkcjach. Są to jednak z reguły filmy sensacyjne, serwujące wyłącznie rozrywkę i to w najprostszej postaci. Oczywiście nie można tutaj nie wspomnieć o dziele przez duże d czyli Miasto Gniewu. Nie pamiętam w jaką rolę wcielił się tam akurat Cheadle ale sam film niestety uważam za przykład produkcji, która teoretycznie ma mieć drugie dno, a praktycznie niestety jest zwyczajnie denna.</p>
<p>Zostawmy jednak na chwilę Dona Cheadle&#8217;a i zastanówmy co takiego właściwie pokażą nam producenci w filmie o Davisie. Wiem, że jest jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek spekulacje, ale treść wspomnianego wcześniej artykułu daje pewne wskazówki. Otóż obawiam się, że w filmie o jednym z największych muzyków jazzowych nie będzie za wiele jazzu. Wyraźnie widać, że autorzy scenariusza mają zamiar przede wszystkim skupić się na ostatnich latach twórczości Davisa i zaserwować nam obraz przepełniony rapem i pochodnymi. Niestety w ten sposób produkcja sprzeda się nieporównywalnie lepiej. Będzie więc Snoop Dog, Jay-Z czy inni wspaniali wykonawcy poezji melorecytowanej. Rewelacja. Bo przecież cytując słowa autora artykułu &#8222;Jeśli powiesz Milesowi słowo &#8216;jazz&#8217; dostaniesz w papę &#8211; muzyka społeczna, tak to się powinno nazywać&#8221;. Najbardziej trafny komentarz jaki mi przychodzi na myśl to: gówno prawda. Miles całe życie poświęcił na granie jazzu, jazzu i jeszcze raz jazzu. Na koniec zaczął eksperymentować z innymi gatunkami, ale zawsze motywem przewodnim był jazz. Nawet gdy ze starczej demencji zaczął wykorzystywać automaty perkusyjne, czy rapujący wokal, to nadal rdzeń był jazzowy.</p>
<p>No ale jazz sprzedaje się słabo. Tylko poco w ogóle w takim razie kręcić taki film? Oczywiście ja tu sobie narzekam, a film może okazać się rewelacyjny. Bardzo bym tego chciał. Naprawdę.</p>
<p>Mikołaj</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fileunderjazz.pl/2010/12/don-cheadle-jako-miles-davis/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Patricia Barber &#8211; The Moon</title>
		<link>http://fileunderjazz.pl/2010/12/patricia-barber-the-moon/</link>
		<comments>http://fileunderjazz.pl/2010/12/patricia-barber-the-moon/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Dec 2010 10:55:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mikowaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fileunderjazz.pl/?p=516</guid>
		<description><![CDATA[Z albumu Mythologies, bardzo interesujący utwór.

]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z albumu Mythologies, bardzo interesujący utwór.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="250" height="400" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="wmode" value="window" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="flashvars" value="hostname=cowbell.grooveshark.com&amp;songIDs=24139161&amp;style=metal&amp;p=0" /><param name="src" value="http://listen.grooveshark.com/widget.swf" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="250" height="400" src="http://listen.grooveshark.com/widget.swf" flashvars="hostname=cowbell.grooveshark.com&amp;songIDs=24139161&amp;style=metal&amp;p=0" allowscriptaccess="always" wmode="window"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fileunderjazz.pl/2010/12/patricia-barber-the-moon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wystawa plakatu jazzowego</title>
		<link>http://fileunderjazz.pl/2010/12/wystawa-plakatu-jazzowego/</link>
		<comments>http://fileunderjazz.pl/2010/12/wystawa-plakatu-jazzowego/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 11 Dec 2010 16:28:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mikowaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fileunderjazz.pl/?p=512</guid>
		<description><![CDATA[
Od 8 grudnia do 17 stycznia w kawiarni Relaks na ulicy Puławskiej 48 ma miejsce wystawa plakatu jazzowego. Można na niej podziwiać słynne już plakaty &#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2010/12/poster.JPG"><img class="alignnone size-large wp-image-513" title="poster" src="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2010/12/poster-616x900.jpg" alt="poster" width="616" height="900" /></a></p>
<p>Od 8 grudnia do 17 stycznia w kawiarni Relaks na ulicy Puławskiej 48 ma miejsce wystawa plakatu jazzowego. Można na niej podziwiać słynne już plakaty Waldemara Świerzego czy całą kolekcję dzieł promujących festiwal Warsaw Summer Jazz Days.</p>
<p>Więcej na <a href="http://www.theartofposter.com/jazz.htm">http://www.theartofposter.com/jazz.htm</a>.</p>
<p>Sam jeszcze nie byłem, ale się wybieram. Jak zobaczę to napisze czy warto.</p>
<p>Mikołaj</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fileunderjazz.pl/2010/12/wystawa-plakatu-jazzowego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dave Liebman, Wayne Shorter &#8211; Mr. PC</title>
		<link>http://fileunderjazz.pl/2010/12/dave-liebman-wayne-shorter-mr-pc/</link>
		<comments>http://fileunderjazz.pl/2010/12/dave-liebman-wayne-shorter-mr-pc/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Dec 2010 20:38:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mikowaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fileunderjazz.pl/?p=507</guid>
		<description><![CDATA[

1987, Japan
Dave Liebman &#8211; soprano sax; Wayne Shorter &#8211; soprano sax; Richie Beirach &#8211; piano; Eddie Gomez &#8211; bass; Jack De Johnette &#8211; drums; 
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2010/12/Dave-Liebman-3.jpg"><img src="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2010/12/Dave-Liebman-3.jpg" alt="Dave-Liebman-3" title="Dave-Liebman-3" width="600" height="429" class="alignnone size-full wp-image-508" /></a></p>
<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/SEDeROOFGok?fs=1&amp;hl=pl_PL"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/SEDeROOFGok?fs=1&amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<p>1987, Japan<br />
Dave Liebman &#8211; soprano sax; Wayne Shorter &#8211; soprano sax; Richie Beirach &#8211; piano; Eddie Gomez &#8211; bass; Jack De Johnette &#8211; drums; </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fileunderjazz.pl/2010/12/dave-liebman-wayne-shorter-mr-pc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dexter Gordon &#8211; One Flight Up</title>
		<link>http://fileunderjazz.pl/2010/12/dexter-gordon-one-flight-up/</link>
		<comments>http://fileunderjazz.pl/2010/12/dexter-gordon-one-flight-up/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Dec 2010 21:08:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mikowaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fileunderjazz.pl/?p=466</guid>
		<description><![CDATA[
US 1964 LP Blue Note 84176
Donald Byrd &#8211; trumpet; Dexter Gordon &#8211; tenor sax; Kenny Drew &#8211; piano; Niels-Henning Orsted Pedersen &#8211; bass; Art Taylor &#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2010/12/oneflightup.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-465" title="oneflightup" src="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2010/12/oneflightup-393x400.jpg" alt="oneflightup" width="393" height="400" /></a></p>
<p>US 1964 LP Blue Note 84176</p>
<p>Donald Byrd &#8211; trumpet; Dexter Gordon &#8211; tenor sax; Kenny Drew &#8211; piano; Niels-Henning Orsted Pedersen &#8211; bass; Art Taylor &#8211; drums;</p>
<ol>
<li>Tanya</li>
<li>Coppin&#8217; the Haven</li>
<li>Darn That Dream</li>
</ol>
<p>Trudno pisać o płytach wyjątkowych i powszechnie znanych, znacznie łatwiej o tych, które są już tylko wybitne, natomiast nie figurują w zestawie najulubieńszych albumów jazzowych nawet cenionych autorytetów. Tak właśnie jest z nagraniem Dextera Gordona i spółki &#8222;One Flight Up&#8221;.</p>
<p>Co tu dużo mówić, dla mnie ta płyta jest szczególna pod wieloma względami. Zawsze gdy ktoś pyta jakie płyty zabrałbym na bezludną wyspę to ta jest na pierwszym miejscu. Wynika to co prawda odrobinę z mojego wrodzonego snobizmu i faktu, że tak pospolite tytułu jak Kind Of Blue czy Love Supreme mi wówczas nie przechodzą przez gardło. Jest w tym jednak również spora doza szczerości. Nawet więcej niż spora.</p>
<p>Do rzeczy jednak. Co właściwie powoduje, że album o jednym przelocie jest taki wyjątkowy? Z pewnością utwór Tanya. Kompozycja Donalda Byrda skonstruowana pod długą i zupełnie wolną improwizację solistów. Cała pierwsze strona czarnego krążka składa się wyłącznie z tego utworu, który trwa bagatela 18 minut. Każdy z muzyków może się wykazać wyobraźnią poprzez nieskrępowane sola oparte na prostym dwuczęściowym temacie, przeplatającym się tu i ówdzie podczas dmuchania w rury. Całość spaja dość charakterystyczny klimat tajemnicy i lirycznej zadumy. No właśnie. Klimat. Ciężko to opisać, ale spośród wszystkich płyt jakie w życiu udało mi się przesłuchać, tylko ta ma tą dziwną mgiełkę, która nie pozwala się ani na chwilę oderwać od słuchania już od pierwszych taktów. Kolejne utwory wypływają jakby na powierzchnie. Czuje się jeszcze, że muzycy nadal mają w sobie ten sam nastrój, ale powoli się on ulatnia. Tym bardziej, że drugi utwór, Coppin&#8217; the Haven, jest dość znacząco szybszy.</p>
<p>Warto pamiętać, że płyta jest jedną z tzw. płyt emigracyjnych Dextera Gordona, nagraną podczas jego stałego pobytu w Europie. W sumie Dex spędził na starym kontynencie 15 lat, głównie w Kopenhadze i Paryżu. Czasem tylko odwiedzał Stany, aby nagrywać płyty dla wytwórni Blue Note. Dlaczego muzycy jazzowi afrykańskiego pochodzenia opuszczali Amerykę chyba nie muszę wspominać. Warto jednak powiedzieć, że na starym kontynencie byli oni przyjmowani bardzo ciepło. Traktowano ich wreszcie jak artystów, a nie grajków biesiadnych czy po prostu ludzi drugiej kategorii. Może zatem klimat tej płyty jest uzewnętrznieniem mieszanki tęsknoty za starymi śmieciami oraz radości i luzu związanego z przebywaniem pośród ludzi oceniających innych niekoniecznie po kolorze skóry. Trudno powiedzieć.</p>
<p>Dość jednak o tym. O Gordonie i jego perypetiach wśród europejczyków postaram się jeszcze opowiedzieć, tym bardziej, że trochę płyt z tego okresu jeszcze mi do opisania pozostało. Tymczasem polecam wszystkim winylowe wydanie One Flight Up, dostępnego czasem jeszcze na ebayu z wysyłką na kontynent.</p>
<p>Mikołaj</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fileunderjazz.pl/2010/12/dexter-gordon-one-flight-up/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Keith Jarrett &#8211; The Koln Concert</title>
		<link>http://fileunderjazz.pl/2010/12/keith-jarrett-the-koln-concert/</link>
		<comments>http://fileunderjazz.pl/2010/12/keith-jarrett-the-koln-concert/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Dec 2010 11:39:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mikowaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fileunderjazz.pl/?p=446</guid>
		<description><![CDATA[
US 1975 LP ECM 1064/65
Przyznać się muszę nie bez wstydu, że nie lubię pisać o powszechnie znanych nagraniach. Wiadomo,  bycie wtórnych nikogo chyba nie kręci, &#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2010/12/s-keithjar.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-448" title="s-keithjar" src="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2010/12/s-keithjar-400x400.jpg" alt="s-keithjar" width="400" height="400" /></a></p>
<p>US 1975 LP ECM 1064/65</p>
<p>Przyznać się muszę nie bez wstydu, że nie lubię pisać o powszechnie znanych nagraniach. Wiadomo,  bycie wtórnych nikogo chyba nie kręci, dwa &#8211; brakuje mi zawsze poczucia, że dzięki moim skromnym artykułom ktoś może sięgnąć po muzykę, której nie zna, a która go do siebie przekona. O koncercie w Kolonii można się naczytać w sieci ile wlezie. Czasem bzdury o historyjkach związanych z występem, czasem błogosławione poematy o treści płyty. Postaram się zatem ograniczyć jedynie do spojrzenia na nagranie z ogólnego punktu widzenia, troszkę zainspirowany artykułem z allaboutjazz.com.</p>
<p>Bardzo ciekawym podejściem do analizowania zawartości albumu jest kontekst rozwoju jazzu w latach sąsiadujących koncertowi. Początek lat 70 był to czas w zasadzie smutny dla wielbicieli jazzu akustycznego i bez wątpienia bardzo smutny dla artystów, którzy tą muzykę uprawiali. Elektryczne nagrania Milesa Davisa z tego okresu zapoczątkowały nowy rozdział w rozwoju jazzu i muzyki w ogólnym sensie. Powstała fuzja jazzu z bijącym rekordy popularności rockiem. Słynne Bitches Brew czy In a Silent Way stanowiły wstęp do zupełnie nowego pomysłu z jednej strony ustawionego trochę pod szeroką publiczność, z drugiej jednak niezmiernie oryginalnego. Fani jak to fani lubią nowinki, szczególnie takie, które idą za modą epoki, okazało się zatem, że na scenie jazzowej niema już specjalnie miejsca dla artystów uprawiających stary dobry hard bop. Niektórzy co prawda walczyli o swoje i dalej tworzyli muzykę &#8222;starego nurtu&#8221;, ale kosztowało ich to z reguły dużo wyrzeczeń. Dexter Gordon np. uchował się przed ubóstwem prawdopodobnie jedynie dzięki emigracji do europu i stałej pracy w kopenhadzkim klubie Jazzhus Montmartre. Najwyraźniej europejska publiczność miała trochę więcej smaku.</p>
<p>Rola Jarretta w narodzinach nowego nurtu jest zresztą dość istotna. Brał on bowiem udział na nagraniach Milesa na klawiszach elektrycznych. Rzecz o tyle niezwykła, że zgodnie ze słowami pianisty, Miles był jedyną osobą na świecie dla której Keith przesiadłby się na instrumenty prądożerne. Według słów Jarretta miał po prostu z tej gry kupę ubawu, bo przecież klawisze elektryczne to tylko taki duże zabawki.</p>
<p>W tych niesprzyjających kulturze wyższej okolicznościach Manfred Eichert, kapitan niemieckiej wytwórni ECM postanowił rozpocząć nagrywanie solowych koncertów bardzo utalentowanego i już dość znanego pianisty Keitha Jarretta. Pierwszym albumem był wydany w 1971 roku Facing You. Eichert miał nosa, postanowił od tej pory nagrywać wszystkie solowe występy Keitha, wiedząc, że artysta jest nieobliczany w swoich improwizacjach. Tak właśnie dochodzimy do perypetii powstania albumu The Koln Concert. Wszystkie okoliczności występu były niesprzyjające. Słynne już nieprzespane noce Jarretta i Eicherta oraz brak zamówionego fortepianu nie przeszkodziły rezolutnemu producentowi na zainstalowanie na scenie mikrofonów, just in case. W ten sposób właśnie Keith stał się bardzo sławny. I to nie wyłącznie wśród znawców muzyki improwizowanej. Również dzięki temu nagraniu jazz powrócił na swoje akustyczne tory. Co ciekawe trudno jest właściwie jednoznacznie i bez wątpliwości stwierdzić, że płyta jest albumem jazzowym. Jest improwizowana, fakt, ale to jeszcze za mało. W końcu jest to nagranie solo, bardziej konstrukcją przypominające operę niż set jazzowy. Tak czy siak, ludzie dowiedzieli się, że bez elektroniki z jazzu można wykrzesać jeszcze coś nowego.</p>
<p>Na koniec jeszcze powiem, że warto przysłuchać się pierwszym taktom nagrania. Po pierwszych kilku nutach słychać, że widownia reaguje śmiechem i oklaskami. Trzeba tylko trochę przygłośnić i się wsłuchać. Z początku można by pomyśleć, że widownia zna utwór, ale przecież całość jest komponowana na bieżąco, o co zatem się rozchodzi? Ano pierwsze nuty zagrane przez Jarrett i za chwilę powtórzone to sygnał zapowiadający koniec przerwy w operze kolońskiej. Czyli albo cały występ został zaimprowizowany do tego właśnie tematu, albo Jarrett ma specyficzne poczucie humoru.</p>
<p>Oczywiście polecam słucham płyty z czarnego, dwupłytowego wydania. ECM zresztą wznawia je dość regularnie.</p>
<p>Polecam.</p>
<p>Mikołaj</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fileunderjazz.pl/2010/12/keith-jarrett-the-koln-concert/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fred Anderson Marzec 22, 1929 – Czerwiec 24, 2010</title>
		<link>http://fileunderjazz.pl/2010/06/fred-anderson-marzec-22-1929-%e2%80%93-czerwiec-24-2010/</link>
		<comments>http://fileunderjazz.pl/2010/06/fred-anderson-marzec-22-1929-%e2%80%93-czerwiec-24-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Jun 2010 08:39:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mikowaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fileunderjazz.pl/?p=379</guid>
		<description><![CDATA[
(fot. Rafał Nowak, www.RafalNowak.com)
24 czerwca 2010 zmarł znakomity amerykański saksofonista Fred Anderson.
Więcej na allaboutjazz.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2010/06/3041188.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-383" title="Fred Anderson i Hamid Drake w Fabryce Trzciny, 2006. fot. Rafał Nowak" src="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2010/06/3041188-400x271.jpg" alt="Fred Anderson i Hamid Drake w Fabryce Trzciny, 2006. fot. Rafał Nowak" width="400" height="271" /></a></p>
<h5>(fot. Rafał Nowak, <a href="http://www.RafalNowak.com">www.RafalNowak.com</a>)</h5>
<p>24 czerwca 2010 zmarł znakomity amerykański saksofonista Fred Anderson.<br />
Więcej na <a href="http://www.allaboutjazz.com/php/news.php?id=59128" target="_blank">allaboutjazz</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fileunderjazz.pl/2010/06/fred-anderson-marzec-22-1929-%e2%80%93-czerwiec-24-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kurt Elling and Sydney Symphony Orchestra &#8211; Nature Boy</title>
		<link>http://fileunderjazz.pl/2010/01/kurt-elling-and-sydney-symphony-orchestra-nature-boy/</link>
		<comments>http://fileunderjazz.pl/2010/01/kurt-elling-and-sydney-symphony-orchestra-nature-boy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Jan 2010 23:11:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mikowaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fileunderjazz.pl/?p=351</guid>
		<description><![CDATA[

Na szybko Kurt Elling i jego magiczne improwizacje wokalne z orkiestrą symfoniczną z Sydney.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2010/01/kurtelling.jpg"><img src="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2010/01/kurtelling-400x322.jpg" alt="kurtelling" title="kurtelling" width="400" height="322" class="alignnone size-medium wp-image-408" /></a><br />
<object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="344" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/iXprs8-U5nA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="344" src="http://www.youtube.com/v/iXprs8-U5nA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Na szybko Kurt Elling i jego magiczne improwizacje wokalne z orkiestrą symfoniczną z Sydney.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fileunderjazz.pl/2010/01/kurt-elling-and-sydney-symphony-orchestra-nature-boy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rok 1959</title>
		<link>http://fileunderjazz.pl/2009/11/rok-1959/</link>
		<comments>http://fileunderjazz.pl/2009/11/rok-1959/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Nov 2009 11:38:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mikowaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fileunderjazz.pl/?p=269</guid>
		<description><![CDATA[
Zainspirowany serią artykułów na allaboutjazz.com postanowiłem uczcić 50 rocznicę &#8222;złotego roku&#8221; jazzu.
We wstępie muszę napisać o ciemnej stronie roku 1959 dla jazzu. Był to bowiem &#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2009/11/billie-holiday-22.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-442" title="billie holiday 22" src="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2009/11/billie-holiday-22.jpg" alt="billie holiday 22" width="400" height="322" /></a></p>
<p>Zainspirowany serią artykułów na <a href="http://allaboutjazz.com" target="_blank">allaboutjazz.com</a> postanowiłem uczcić 50 rocznicę &#8222;złotego roku&#8221; jazzu.</p>
<p>We wstępie muszę napisać o ciemnej stronie roku 1959 dla jazzu. Był to bowiem rok śmierci dwójki wielkich artystów, podziwianych po dziś dzień geniuszy muzycznych, nauczycieli całych pokoleń instrumentalistów i wokalistów. Chodzi oczywiście o Billie Holiday i Lestera Younga, których los połączył przyjaźnią tak wielką, że prawdopodobnie nie byli w stanie żyć jedno bez drugiego, co tłumaczyłoby ich odejście w tym samy roku. Historię ich życia, twórczości i przyjaźni bardzo fajnie ilustruje wydana również w Polsce biografia Billie. Książka jest napisana w formie notatek zebranych na podstawie nagranych wywiadów z ludźmi znającymi Lady Day autorstwa Lindy Kuehl, która zamierzała wydać zebrane materiały w formie książki. Niestety w trakcie pisania popełniła samobójstwo i książka nie została dokończona. Plotka głosi, że do samobójstwa skłoniła ją właśnie mroczna historia życia Billie Holiday. W każdym razie materiały zebrane przez Lindę wpadły w ręce Julii Blackburn i po niespełna 30 latach zostały wydane wreszcie w formie biografii. Książka bardzo szczególna, stanowi wspaniałe źródło informacji o życiu jazzowego światka tamtych lat.</p>
<p><a href="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2009/11/kindofblue.jpg"><img class="size-full wp-image-275 alignleft" title="Artyści sextetu Milesa Davisa podczas nagrania." src="http://fileunderjazz.pl/wp-content/uploads/2009/11/kindofblue.jpg" alt="Artyści sextetu Milesa Davisa podczas nagrania." width="251" height="182" /></a>Jednak rok 1959 obfitował również w  zdarzenia absolutnie pomyślne dla jazzu. W tym roku, 2 marca i 22 kwietnia w studiu wytwórni Columbia przy 30 ulicy w Nowym Jorku, spotkało się kombo artystów pod przewodnictwem Milesa Davisa aby nagrać jedno z największych dzieł jazzu, płytę &#8222;Kind of Blue&#8221;. Miles swoim zwyczajem zebrał artystów nieświadomych co mają razem stworzyć. Przed nagraniem przedstawił im tylko kilka swoich pomysłów i dał parę wskazówek. Wszystkie utwory na płycie, poza &#8222;Flamenco Sketches&#8221; zostały nagrane przy pierwszym podejściu. Trudno się jednak dziwić, że tak wspaniała płyta powstała właśnie w ten sposób, w końcu sextet Milesa składał się z ludzi wyjątkowo kreatywnych i przy tym absolutnie zgranych.</p>
<p>Kolejnym wielkim dziełem muzyki jazzowej, którego powstanie datuje się na rok 1959 jest słynna płyta kwartetu Dave&#8217;a Brubecka &#8222;Time Out&#8221; ze wspaniałym utworem &#8222;Take Five&#8221; autorstwa Paula Desmonda. Za Wikipedią muszę donieść, że płyta była o tyle specyficzna, że stanowiła dzieło eksperymentalne, wykorzystujące bardzo nietypowe w jazzie metrum na 5/4. Stąd ponoć zresztą tytuł utworu. W każdym razie dość powiedzieć, że do tej pory jest najlepiej sprzedającym się albumem jazzowym w historii (chociaż wg różnych źródeł jest nim również &#8222;Kind Of Blue&#8221;). Przy okazji muzyka zarejestrowana na płycie stała się popularna nie tylko wśród ludzi słuchających jazzu, dzięki czemu wiele osób dzięki niej zainteresowało się muzyką improwizowaną. Osobiście utwór &#8222;Take Five&#8221; stanowi dla mnie jeden z niewielu utworów &#8222;doskonały&#8221; &#8211; można tego słuchać w nieskończoność.<br />
<object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="344" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/faJE92phKzI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="344" src="http://www.youtube.com/v/faJE92phKzI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Pozostały jeszcze 3 płyty do opisania, postaram się to zrobić możliwie jak najkrócej, chociaż można by o nich pisać godzinami. Mam nadzieje, że kiedyś wrócę do tych tytułów w formie normalnych recenzji i tam pozwolę sobie napisać coś więcej.</p>
<p>Kontynuując jednak wątek roku 1959 muszę donieść, że również w tym roku powstał freejazzowy manifest Ornetta Colemana czyli płyta &#8222;The Shape of Jazz to Come&#8221;. Osobiście muzyka free w znacznej części jest mi obca. Uważam, że istnieje pewna granica poziomu nieprzyswajalności, której nawet najbardziej awangardowy twórca nie powinien przekraczać, ale żeby być w porządku muszę w tym wątku wspomnieć płytę Ornetta. Płyta była na tamte czasu bardzo innowacyjna, nikt do tej pory nie posunął się w swobodnej improwizacji tak daleko jak Coleman. Dodatkowo płyta posiadała, abstrahując od formy wykonania, kilka bajecznych kompozycji, w tym pierwszy utwór &#8222;Lonely Woman&#8221;, który stał się jednym z betonowych standardów, wykonywanym wszędzie i przez wszystkich.</p>
<p>Ostatnią płytą wydaną w 1959 roku, uważaną za kamień milowy jazzu jest nagranie bandu Charlesa Mingusa &#8222;Ah Um&#8221;. Płyta dla odmiany nawiązująca do klasyki jazzu nawet sprzed rewolucji bopowej. Mingus w kompozycjach zawartych na płycie składa hołd swoim jazzowym poprzednikom, szczególnie wielbionemu przez niego Dukowi Ellingtonowi. Na płycie znajduje się również utwór na cześć zmarłego niedługo przed nagraniem Lestera Younga pt. &#8222;Goodbye Pork Pie Hat&#8221;.</p>
<p>Na koniec muszę jeszcze wspomnieć o zarazem rewelacyjnej jak i rewolucyjnej płycie Johna Coltrane&#8217;a &#8222;Giant Steps&#8221;. Co prawda płyta została wydana na początku roku 1960, ale prace nad nią były prowadzone jeszcze w roku poprzednim, co wg mnie całkowicie wystarczy, żeby wspomnieć o niej w tym wątku. Płyta jest pierwszym wydaniem zawierającym wyłącznie kompozycje lidera i zarazem ostatnią bopową płytą Coltrane&#8217;a. Jak zwykle przy płytach Mistrza trudno jest pisać cokolwiek nie wpadając w ton absolutnego uwielbienia. Dość powiedzieć, umiejętność zaimprowizowania tytułowego utworu stanowi dla saksofonistów wyznacznik umiejętności improwizującego.  Słuchając płyty Giant Steps trudno jest uwierzyć, że ktokolwiek jest w stanie grać tak szybko i tak pięknie. Tego się nie da opisać, tego trzeba posłuchać:<br />
<object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="344" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/2kotK9FNEYU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="344" src="http://www.youtube.com/v/2kotK9FNEYU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fileunderjazz.pl/2009/11/rok-1959/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

