Monk's Dream

Thelonious Monk – Monk’s Dream

FR 1963 CBS 153013 LP

Thelonious Monk – piano; Charlie Rouse – tenor sax; John Ore – bass; Frankie Dunlop – drums;

Przyszedł czas, żeby napisać coś o Monku.

Trudno znaleźć pianistę jazzowego bardziej charakterystycznym brzmieniu fortepianu niż Pan Mnich. Najłatwiej chyba porównać sposób gry Theloniousa do matematyki dyskretnej. Tak muzyka Monka mi się kojarzy. Postaram się wyjaśnić co mam na myśli. Zbiory dyskretne to takie, gdzie pomiędzy każdym elementem zbioru mamy lukę. Np. pomiędzy 1 i 2 niema już żadnej liczny całkowitej. Jest przerwa. I taka właśnie jest muzyka Monka. Dyskretna. Każda nuta, każde naciśnięcie klawisza fortepianu jest jakby oderwane od pozostałych. Krąży sobie wokół mając wszystko w nosie. Powstaje z tego jednak spójna melodia, niepowtarzalna, bezbłędna. Nikt inny do tamtej pory tak nie grał i nikt nie zagrał po dziś dzień.

Muszę jednak ze smutkiem donieść, że tak jak matematyka jest dla większości zjadaczy chleba nie specjalnie pociągającą dziedziną sztuki, tak również muzyka Monka spotkała się początkowo raczej z chłodnym odbiorem. Jej specyfika dość skutecznie zniechęciła do siebie większość słuchaczy jazzu. Została jednak doceniona i wręcz uwielbiona przez innych jazzmanów. Każdy zatem chciał grać utwory Monka i to najlepiej u boku Monka. Wpływ artysty na jazz ery bebopu i późniejszych jest zatem nieoceniony. Obecnie Thelonious cieszy się prestiżowym mianem artysty kultowego.

Poza wspaniałym sposobem gry Thelonious również był kapitalnym kompozytorem. Standardów takich jak  Straight, no Chaser, Epistrophy, Monk’s Mood czy najbardziej chyba znane Round Midnight nie trzeba nikomu przedstawiać. Były i będą grane zawsze i na okrągło.

Do Monka jeszcze wrócimy nie raz. Tym czasem zajmijmy się płytą Monk’s Mood. Jest to pierwsze płyta pianisty nagrana dla Columbia Records. Składa się w większości z kompozycji lidera, poza Body And Soul, Just A Gigolo oraz Sweet And Lovely. Album rozpoczyna tytułowe Monk’s Mood ze świetnym solo Charliego Rousa na tenorze. Słychać wpływ specyficznej maniery pianisty na grę poszczególnych muzyków. Starają się oni również utrzymać dyskretny charakter brzmienia.

Body And Soul to występ solowy lidera. Mistrz grając samodzielnie pokazuje, że potrafi grać również bardzo melodycznie, nie rezygnując przy tym ze swoich pojedynczych, łamiących się fraz.

Dalej wracamy do kwartetu i kolejna kompozycja Monka czyli Bright Missisipi. Początek to wręcz manifest specyfiki utworów Monka. Rouse znów musi zmierzyć się z szybkim urywanym graniem i robi to rewelacyjnie. Nic dziwnego właśnie mija 4 rok współpracy Rouse’a z kwartetem lidera.

Płyta równa, mocna i rewelacyjna. Mi trafiło się akurat tłoczenie francuskie z odrobinę inną okładką. Myślę jednak, że nie będzie problemu ze znalezieniem winylowych reedycji na rynku. To w końcu najlepiej sprzedający się album Monka. Kultowego Monka.

Mikołaj

2 Responses to “Thelonious Monk – Monk’s Dream”

  1. david pisze:

    No ja chyba najbardziej pamiętam… za krótkie spodnie Monka;)

    • mikowaj pisze:

      No ja niestety jestem za młody, żeby mieć szansę widzieć go na żywo…

Leave a Reply