Tomasz Stańko – trąbka / Alexi Tuomarila – fortepian / Jakob Bro – gitara / Anders Christensen – gitara basowa / Olavi Louhivuori – perkusja
Trzydziestego listopada w filharmonii narodowej wystąpił Tomasz Stańko wraz ze swoim nowym kwintetem. Zajęło mi chwile przetrawienie tego wspaniałego, muzycznego wydarzenia. Teraz słucham sobie płyty „Dark Eyes” i myślę, że najwyższy czas coś napisać o muzyce z najnowszego projektu mistrza Tomasza Stańki.
Z płytą „Dark Eyes” zdążyłem zapoznać jakiś czas przed koncertem, więc podczas trwania występu większość kawałków była mi już znana.
Oczywiście muzycy zagrali kolejną interpretację materiału, zabarwioną klimatem sali filharmonii narodowej i ogólnie nastrojem wieczoru. Muszę przy tym przyznać, że powaga sali fn pasuje do wyniosłego charakteru melodii zagranych podczas koncertu. Mamy tu do czynienia z muzyka subtelną, wysmakowaną w każdym najmniejszym szczególe. Po prostu piękną. Aż trudno uwierzyć, że zespół złożony z bardzo młodych muzyków jest w stanie tak bezbłędnie zagrać muzykę skomponowaną niezwykle dojrzale.
Mówi się, że poza umiejętnościom pisania muzyki, kompozytor jazzowy powinien potrafić dobrać zespół tak, żeby grana muzyka była zgodna z jego wizją. Myślę, że Stańko jest zadowolony ze swojego wyboru.
Sam koncert w aspekcie poza muzycznym również bardzo udany. Widownia prawie całkowicie dała się wciągnąć w graną muzykę. Na sali panowało absolutne skupienie, może poza kilkoma przypadkami osób, dla których sam koncert miał drugorzędne znaczenie, liczyła się natomiast możliwość spędzenia czasu we własnym towarzystwie. Oczywiście nie potępiam takiej postawy, ale mogli by się tak przy tym nie wiercić. Artyści zostali nagrodzeni burzą oklasków co skłoniło ich do zagrania tematu z filmu „Dziecko Rosemary” na bis. Sztandarowy utwór w repertuarze Stańki wzbudził euforię na sali i tym razem nie obyło się bez owacji na stojąco.
Jako ciekawostkę muszę napisać, że tytułowy utwór zainspirowany został spojrzeniem Marthy Hirsh, uwiecznionym przez przedstawiciela ekspresjonizmu, malarza Oskara Kokoschkę na płótnie pt. „Martha Hirsh – śniąca kobieta”. Pozwoliłem sobie umieścić tutaj reprodukcję wspomnianego obrazu, dla tych którzy płyty jeszcze nie słyszeli a chcieli by się wprowadzić w jej nastrój. Plotka głosi, że Stańko odnalazł ów obraz w którejś z nowojorskich galerii i pomysł na tytułową kompozycję pojawił się mu w głowie podczas gdy wpatrywał się w oczy przedstawionej kobiety.
Na koniec swoim zwyczajem powiem, że z całego projektu najbardziej podoba mi się utwór Terminal 7. Przywodzi na myśl moją ulubioną kompozycję mistrza Stańki czyli „Suspended Variations II” z płyty „Suspended Night”. Po prostu dla mnie liczy się żywioł.


Miałem przyjemność obcowania z dźwiękami kwintetu Tomasza Stańki na wczorajszym koncercie w Chorzowskim Centrum Kultury.
Koncert bardzo udany ale pozostawił we mnie pewien niedosyt.
Ostatni raz Tomasza Stańkę obserwowałem na koncercie jeszcze z czasów „Soul Of Things” i nie ukrywam, że Stańko + Simple Acoustic Trio absorbował moje zmysły bardziej intensywnie niż obecny kwintet.
I tak jak każdy z muzyków z Simple Acoustic Trio potrafił mnie zaciekawić swoimi nutami to obecni instrumentaliści nie porywają mnie w transcendencję. Grali trochę metodycznie, chłodno. Być może liczyłem, że „Dark Eyes” zahipnotyzują mnie bezpowrotnie?
W 100% zgadzam się z pańskimi 3 ostatnimi zdaniami!
‘Terminal 7′ doskonała kompozycja, w wersji koncertowej nabrała większej dynamiki. Zarejestrowałem ten utwór:
http://www.youtube.com/watch?v=hFUCRzUu-AA
“Suspended Variations II” to również mój ulubiony utwór Tomasza Stańki
Dodałbym jeszcze „Variation III” z Soul of Things.
Gratuluję strony.
Z zaciekawieniem czytam i śledzę treści przez Pana publikowane
Pozdrawiam
Angry
Dziękuje pięknie za dobre słowo.
Pozdrawiam!