Miles-Davis-Bags-Groove-357277

Miles Davis and The Modern Jazz Giants – Bags’ Groove

US 1954 LP Prestige 7109

Miles Davis – Trumpet / Thelonious Monk – piano / Milt Jackson -vibes / Sonny Rollins – Tenor saxophone / Horace Silver – Piano / Percy Heath – Bass / Kenny Clarke – drums

Kolejna pozycja z klasycznego trzonu jazzu nowoczesnego. Płyta o tyle szczególna, że wystąpili na niej najwięksi improwizatorzy tamtych czasów, jeżeli nie w ogóle. Brakuje tylko brata Johna, ale wszystkiego mieć nie można.

Zejdźmy jednak na ziemię i wróćmy do omawianej płyty. Dość powiedzieć, że generalnie tworzy ją sekcja rytmiczna The Modern Jazz Quartet wraz z Miltem Jacksone improwizującym na wibrafonie oraz indywidualiści Miles Davis i Thelonious Monk z jednej strony krążka oraz Miles wraz z Sonnym Rollinsem i Horacym Silverem z drugiem.

Na wstępnie mamy dwa podejścia do tytułowego utworu Bags’ Groove, standardu autorstwa Milta Jacksona (nie Rollinsa jak mówi Wikipedia). Spokojny blues z przeplatającymi się solami Milesa, Milta i Monka. Davis jak zwykle gra dokładnie tyle dźwięków ile trzeba i ani jednego więcej – w swoim minimalistycznym stylu. Milt nadaje całości klimatu i dostojności wibrafonem, a Monk dodaje odrobiny logiki, matematyczną precyzją swojego fortepianu.

Druga strona atakuje gwałtownym saksofonem Rollinsa. Ogólnie sekcja dęta daje czadu przy utworze Airegin. Kompozycja Sonny Rollins, standard, jak zresztą większość jego kawałków. Od razu rzuca się w uszy zmiana za klawiaturą. Krystaliczna logika Monka została zastąpiona swingującym luzem Horacego Silvera.

Dalej Oleo – autor to znowu Rollins. Kawałek wyraźnie bopowy. Szybko zmieniające się dźwięki wyciskające siódme poty z wykonawców. Utwór odrobinę wygasza Davis liryką swej trąbki nadając całości bardziej intelektualny niż żywiołowy charakter.

Dalej dwa podejścia do But Not For Me Gershwina. Po prostu piękny utwór wspaniale zagrany.

Zapodziało mi się jeszcze Doxy Rollinsa, ale to może zostawię jako niespodziankę…

Cóż można więcej powiedzieć? Obowiązkowa pozycja na półce każdego miłośnika jazzu. Rok 54 – w zasadzie początki jazzu nowoczesnego. Płyta natomiast nie zestarzała się ani trochę. Zresztą zapewniam – nie zestarzeje się nigdy.

Jak zwykle polecam słuchać z czarnego krążka.

Leave a Reply